Jak żyć, by dożyć stu lat? Tajemnica długowieczności z niebieskich stref

Co byłbyś w stanie zrobić, aby przedłużyć swoje życie? Zamrozić się ciekłym azotem, skopiować swoją osobowość do pamięci komputera, wpuścić sobie do żył nanoroboty, które znajdą i naprawią uszkodzone komórki Twojego ciała? Ludzie od zawsze szukają sposobu na wygranie wyścigu z kostuchą. W ostatnim czasie peleton ostro przyspieszył, bo wysiłki naukowców coraz częściej nie przypominają medycyny, którą znamy, ale pomysły z powieści science fiction. Tymczasem rozwiązanie jest prostsze, niż się wydaje, i dostępne dla każdego – to odpowiednia dieta i styl życia. Sekret długowieczności zdradzają nam stulatkowie z tzw. niebieskich stref, czyli pięciu miejsc na Ziemi, gdzie żyje się najdłużej.

Czego dowiesz się z tego wpisu?

  • Czym są niebieskie strefy?
  • Co łączy mieszkańców niebieskich stref?
  • Jaką dietę stosować i jaki styl życia prowadzić, aby dożyć 100 lat?

W skrócie

Niebieskie strefy to pięć miejsc na Ziemi, w których żyje najwięcej stulatków: Sardynia (Włochy), Ikaria (Grecja), Okinawa (Japonia), Nicoya (Kostaryka) i Loma Linda (USA). Fenomen tych rejonów zbadał i opisał amerykański dziennikarz, Dan Buettner. W wyniku jego badań okazało się, że przyczyną długowieczności w niebieskich strefach nie są warunki geograficzne czy geny, ale styl życia oparty na codziennej aktywności, zdrowej, lekkostrawnej diecie oraz utrzymywaniu bliskich więzi z rodziną i przyjaciółmi.

Życie zaprogramowane na śmierć?

Naukowcy szacują, że genom ludzkiego organizmu jest zaprogramowany na przeżycie około 120–130 lat. I faktycznie, jak dotąd nie odnotowano, aby jakikolwiek człowiek przekroczył tę granicę. Tytuł najdłużej żyjącej osoby należy obecnie do Francuzki, Jeanne Calment, która przeżyła 122 lata i 164 dni. (Być może niedługo się to zmieni, ponieważ badacze weryfikują jej metrykę – istnieją podejrzenia, że tak sędziwego wieku dożyła „na spółkę” z córką Yvonne, która przejęła tożsamość matki, by uniknąć płacenia podatków.) Druga w kolejności jest Sara Knaus z Pensylwanii – zmarła w 1999 roku, przeżywszy 119 lat i 97 dni.

W XX wieku, gdy średnia długość życia podskoczyła niemal o 30 lat, wydawało się, że możemy rozciągać limit długowieczności w nieskończoność. Nauka i statystyka rozwiewają jednak te mrzonki. Amerykańscy naukowcy, wykorzystując dane z Human Mortality Database, podają, że okres maksymalnego wzrostu długości życia osiągnął szczyt w okolicach roku 1980 i od tamtego czasu trwa na względnie podobnym poziomie.

Nie wydaje się jednak, aby w organizmie człowieka istniał mechanizm, który wyłączałby funkcje życiowe po przekroczeniu pewnego wieku – to nie miałoby sensu. Starzenie się jest po prostu konsekwencją pracy naszego wewnętrznego zegara biologicznego, odmierzającego czas dzieciństwa, dorastania i dojrzałości. Czasem jego wskazówki obracają się o wiele szybciej, niż powinny – zwłaszcza gdy dostają doładowanie w postaci używek, złej diety czy braku ruchu. Ale ich obrót można też spowolnić, co udowadniają stulatkowie z niebieskich stref.

Stulatkowie z niebieskich stref

Niebieskie strefy – mapa długowieczności

Już w ubiegłym stuleciu naukowcy zauważyli, że istnieją na świecie miejsca, w których ludzie żyją o wiele dłużej niż w innych. W poszukiwaniu recepty na długowieczność badacze odwiedzali między innymi himalajskie plemię Hunza, ekwadorską wioskę Vilcabamba czy osady położone w nieprzystępnych rejonach Kaukazu. Wyniki tych badań nie zostały jednak uznane przez świat nauki, ponieważ nie udało się ustalić, czy wiek, który deklarowali badani, był prawdziwy – w regionach odciętych od cywilizacji trudno o metryki lub rejestr urodzeń.

Na tym tle drobiazgowością wyróżnia się praca Dana Buettnera, amerykańskiego pisarza i dziennikarza. Buettner podszedł do sprawy metodycznie. Najpierw – sam lub z niewielką grupą asystentów – odwiedzał miejsca, które „zasłynęły” największą liczbą stulatków, aby potwierdzić ich metryki na podstawie danych z lokalnych archiwów. Dopiero po takiej weryfikacji zbierał zespół lekarzy, antropologów i demografów i pod egidą National Geographic organizował docelową wyprawę badawczą. Z każdym stulatkiem przeprowadzał drobiazgowy wywiad, zbierając informacje o jego stylu życia, wykonywanej pracy, zwyczajach, diecie, aktywności czy wyznawanych wartościach. Konsultował się też z lokalnymi naukowcami, aby dowiedzieć się o danym regionie jak najwięcej. Liczyło się wszystko: jakość wody i powietrza, warunki środowiskowe, kultura, religia.

Na podstawie tych rozmów powstała mapa długowieczności. Znalazło się na niej pięć miejsc, nazwanych niebieskimi strefami (Buettner zaznaczał je na mapie niebieskim długopisem):

  • Sardynia (Włochy),
  • Ikaria (Grecja),
  • Okinawa (Japonia),
  • Nicoya (Kostaryka),
  • Loma Linda (społeczność Adwentystów Dnia Siódmego, USA).

Mapa świata z zaznaczeniem niebieskich stref

Przepis na długowieczność z niebieskich stref

Mieszkańców niebieskich stref – mimo różnic środowiskowych czy kulturowych – łączy wiele wspólnych cech. Buettner opisał je w książce Niebieskie strefy. 9 lekcji długowieczności od ludzi żyjących najdłużej, podając swoisty przepis na długie (i szczęśliwe!) życie. Jego filarami są dieta, ruch i relacje.

Codzienna dawka naturalnego ruchu

Kiedy słyszymy „aktywny tryb życia”, przed oczami automatycznie staje nam ktoś, kto pięć razy w tygodniu podryguje w rytm muzyki na fitnessie, dźwiga niebotyczne ciężary na siłowni albo uczestniczy we wszystkich możliwych zawodach biegowych organizowanych w okolicy. Tymczasem stulatkowie z niebieskich stref nie ćwiczyli ani nie chodzili na treningi, a mimo to od zawsze prowadzili aktywny tryb życia. Ich wysiłek ma (ma, bo zdecydowana większość respondentów Buettnera jest w rewelacyjnej kondycji) charakter naturalny, wynika z zajęć, jakich codziennie się podejmują – uprawiają warzywa i zioła w przydomowych ogródkach, zajmują się wnukami i prawnukami, gotują, własnoręcznie zagniatają chleb, odwiedzają okoliczne targowiska czy przyjaciół i wszędzie udają się pieszo.

Najlepszym przykładem tego, jak zbawienny wpływ na zdrowie ma codzienna dawka ruchu o umiarkowanej intensywności, są mieszkańcy Sardynii. Ta włoska wyspa jest bardzo górzysta i mało urodzajna, więc Sardyńczycy przez całe pokolenia zajmowali się przede wszystkim hodowlą kóz i owiec. Co ciekawe, wśród sardyńskich stulatków znajdziemy więcej mężczyzn niż kobiet – w pozostałych niebieskich strefach jest na odwrót. Najprawdopodobniej wynika to z faktu, że pasterstwem trudnili się tylko mężczyźni – a warto dodać, że przeciętny pasterz na Sardynii codziennie pokonywał pieszo nawet 15 kilometrów! Kobiety z kolei zajmowały się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. Miały zdecydowanie mniej ruchu i więcej stresu, ponieważ to na ich barkach spoczywał ciężar poradzenia sobie z codziennymi troskami.

Niebieskie strefy Sardynia

Zdrowa dieta oparta na świeżych, nieprzetworzonych produktach

Sporo w ostatnim czasie mówi się o tym, że zdrowie zaczyna się w jelitach. Przykład stulatków z niebieskich stref doskonale to potwierdza. Choć ich diety różnią się między sobą, można w nich znaleźć kilka wspólnych punktów. W codziennych posiłkach stulatków przeważają owoce i warzywa, przede wszystkim strączkowe, które są wartościowym źródłem białka, a także ziarna i orzechy. Jadłospis uzupełniają sery, ryby i owoce morza. Mięso w niebieskich strefach jada się „od święta” – raz w tygodniu, w niedzielę, lub jeszcze rzadziej, podczas szczególnych uroczystości, zawsze w niewielkich ilościach.

Jednak ważniejsze od tego, co jedzą mieszkańcy zakątków odwiedzonych przez Buettnera, jest to, jak jedzą – bez pośpiechu, w towarzystwie bliskich, a nie telewizora, śmiejąc się przy tym i gawędząc. W każdej z niebieskich stref obowiązuje też zasada nieprzejadania się. Wzorem wstrzemięźliwości są zwłaszcza mieszkańcy Okinawy, którzy przestrzegają znanej od wieków konfucjańskiej mantry „Hara hachi bu”, zalecającej odejść od stołu, gdy żołądek będzie wypełniony w 80%. Dzięki temu, że nie przeciążają układu trawiennego obżarstwem, ich organizm ma siłę na neutralizowanie wolnych rodników, odpowiadających za starzenie się komórek.

Dieta stulatków z niebieskich stref

Znaleźć powód, dla którego warto wstać z łóżka

Jednak w niebieskich strefach dba się nie tylko o ciało, ale i o duszę. Stulatkowie z Sardynii, Okinawy, Ikarii czy Loma Lindy nie są zmęczonymi życiem staruszkami, którzy całe dnie spędzają przed telewizorem, ale aktywnymi, otaczanymi szacunkiem członkami lokalnych społeczności. Uczestniczą w życiu rodzinnym, opiekują się dziećmi, żyją w przyjaźni z sąsiadami i regularnie spotykają się ze swoimi „bratnimi duszami”. Dzięki tym więziom mają powód, aby co rano wstawać z łóżka. Takie poczucie sensu życia jest w tych społecznościach na tyle ważne, że doczekało się nawet specjalnego określenia – na Okinawie mówi się o nim „ikigai”, a na Kostaryce „plan de vida”.

Pozytywne podejście do życia pozwala też lepiej radzić sobie ze stresem. To ważne, ponieważ stres jest niezwykle wyniszczający – powoduje przewlekły stan zapalny organizmu, będący zaczątkiem wielu chorób. Stulatkowie z niebieskich stref, prawdziwe okazy zdrowia, udowadniają, że zdecydowanie warto zwolnić tempo życia.

Tajemnica długowieczności z niebieskich stref

Ciekawy przypadek Stamatisa Moraitisa

Ciekawym podsumowaniem, które spaja wszystko, co tutaj napisaliśmy, jest przypadek Stamatisa Moraitisa, mieszkańca Ikarii. Moraitis, weteran wojenny, w latach 50. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, aby wyleczyć ranę ramienia. Splot różnych wydarzeń sprawił, że został za oceanem nie na rekonwalescencję, ale na ponad 30 lat. Sielankę amerykańskiego życia przerwała jednak druzgocąca diagnoza – w okolicy 60. urodzin lekarze wykryli u niego raka płuc w zaawansowanym stadium, dając mu maksymalnie pół roku życia.

Moraitis postanowił, że nie podda się leczeniu. Zamiast tego wraz z żoną wrócił na rodzinną wyspę. Nie zamartwiał się jednak diagnozą – cieszył się każdym przeżytym dniem, dużo spał i wypoczywał, raczył się lokalnymi smakołykami, wieczory spędzał wśród znajomych przy kieliszku czerwonego wina. Przeżył w ten sposób pół roku, przepowiadane przez lekarzy jako ostatnie, potem rok, dwa lata. Okazało się, że nowotwór zaczął powoli ustępować, aż w końcu całkowicie zniknął.

Po latach Moraitis wybrał się do Stanów, aby skonsultować swój przypadek z lekarzami, którzy zdiagnozowali u niego raka. Nie udało mu się z nimi spotkać, bo… żaden z nich już nie żył.

Przykład stulatków z niebieskich stref zachęcił Cię do zadbania o siebie? Zajrzyj na fitanu.com i ułatw sobie rozpoczęcie przygody z aktywnym stylem życia. Może nowe buty sportowe albo odzież na trening zmotywują Cię do wyjścia na spacer?

Źródło zdjęć: pixabay.com, unsplash.com