Czy zdrowy tryb życia może zaszkodzić?

Jest dużo dobrego w marzeniach o zadbanym ciele i szczupłej sylwetce. W końcu w zdrowym ciele – zdrowy duch! Ale czy zawsze? Czy istnieje taka granica, za którą dążenie do zdrowia fizycznego prowadzi do dewastacji psychicznej? I taki moment, gdy kolejne ćwiczenia i sztywny grafik zajęć zamiast pomagać utrzymać zdrowie, szkodzą mu?

Czego dowiesz się z tego wpisu?

  • Czy FITmania jest zła?
  • Jakie są konsekwencje przetrenowania?
  • Czym różni się bycie fit od zdrowego stylu życia?
  • Jak żyć zdrowo i szczęśliwie?

W skrócie

Traktowanie zdrowego trybu życia jak przykrego, ale koniecznego obowiązku, jest błędem. W ten sposób pozbawiasz się całej przyjemności z uprawiania sportu czy przemyślanego odżywiania. Zatraca się gdzieś cel: dążenie do jak najlepszego samopoczucia, osiągnięcie jak najwyższej jakości życia… Znacznie efektywniej będzie spojrzeć na bycie fit jak na wyzwanie, przygodę! Nie możesz przy tym zapominać, że zdrowie to nie tylko szczupła sylwetka. Nie ograniczaj się do intensywnych treningów i restrykcyjnych diet. Równie ważny jest sen, relaks, czas na realizowanie pasji i życie w zgodzie ze swoim sumieniem.

Fit, ale nie zawsze zdrowo

Słowo „tryb” ma w sobie coś, co kojarzy się z maszyną. Z włączeniem określonego trybu funkcjonowania. Gdy nastawiasz urządzenie, ono nie zastanawia się, czy to właściwe, czy nie. Po prostu działa według schematu, w którym jedna czynność następuje po drugiej – i tak w kółko.

Są osoby kurczowo trzymające się zdrowego TRYBU funkcjonowania, które trochę przypominają maszyny. Ich życie jest zaprogramowane minuta po minucie, kaloria po kalorii. W tym nadludzkim wysiłku nieustannie towarzyszy im hasło: „Chcę być fit”. Tylko czy na pewno o to chodzi? Czy między byciem fit i życiem zdrowo można postawić znak równości? A może doszło do dziwacznego wypaczenia pojęć? Wygląda na to, że jak ze wszystkim, także z dążeniem do zdrowego trybu życia można przesadzić.

Wiele osób utożsamia bycie fit wyłącznie ze szczupłą, wysportowaną sylwetką. Temu jednemu celowi podporządkowuje wszystkie swoje działania i na to pożytkuje całą energię. Na pierwszy rzut oka wszystko ma sens. Przecież znane powiedzenie głosi: w zdrowym ciele – zdrowy duch. Nawet na naszym blogu napisaliśmy już tysiąc tekstów o tym, jak sprawność fizyczna przekłada się na dobre samopoczucie. Problem polega na tym, że nie zawsze. Wszystko zależy od… intencji! Bo choć czasem o tym zapominamy, to ważne jest zawsze nie to, co robimy, ale po co…

Moda na bycie fit

Ze zdrowym trybem życia mamy dziś jeden podstawowy problem: jest modny. Niby nic w tym złego, a dużo dobrego, ale… w gruncie rzeczy to miecz obosieczny. Z jednej strony mamy rosnącą liczbę kanałów na Youtube, instagramowych kont sportowych, blogów z poradami dotyczącymi treningów i odżywiania, a także coraz liczniejsze siłownie, kluby fitness czy obiekty rekreacyjne. To oswaja laików z tematem, a w konsekwencji motywuje i pozyskuje dla „jasnej strony mocy” nawet tych, którzy w szkole z WF-em byli ostro na bakier, co jest szczególnie ważne w czasach, gdy co 5 dziecko i co 2 dorosły boryka się z nadwagą. Z drugiej strony moda i popkultura wyznaczają nam pewne standardy, a społeczeństwo usilnie stara się im sprostać. Tej presji, choć jest ogromna, poddajemy się często zupełnie nieświadomi.

Idziemy na siłownię, bo to trendy. Jemy tylko w zdrowych barach albo zamawiamy diety pudełkowe, wydając na wszystko fortunę, bo tak robią koleżanki i wydają się takie zadowolone… albo, co gorsza, bo to wszystko pięknie wygląda na zdjęciach na Instagramie. Takie zmiany są zbyt powierzchowne, żeby na dobre poprawić wygląd czy samopoczucie, ale za to krótką drogą prowadzą do co najmniej 3 poważnych problemów…

Jeszcze dieta czy już zaburzenia odżywiania?

Marta Hennig z CodziennieFit wspomniała kiedyś o FITmaniaczkach, czyli dziewczynach, które myśl o szczupłym ciele opanowała tak bardzo, że nie są w stanie porzucić wyidealizowanej wizji siebie. Jak napisała na swoim blogu:

Jedzą rzeczy, które im nie smakują, tylko dlatego, że są zdrowe. Są zdołowane – dosłownie – i wyzywają się od idiotek, kiedy przegapią trening (nie ze swojej winy!). Skrupulatnie pilnują godziny każdego posiłku i odmierzają każdy kęs na wadze, żeby móc z dokładnością obliczyć zawartość białka i węglowodanów. Co więcej – wierzą i stosują wszystko, co przeczytają. Tymczasem takie zachowanie może prowadzić do zaburzeń odżywiania.

Trzeba przyznać sobie szczerze, że w pewnym momencie to już nie chęć bycia szczupłą, wysportowaną i zdrową, ale przywiązanie (żeby nie powiedzieć dosadnie: nałóg) do rytuałów, związanych z konkretnym trybem życia. W niektórych przypadkach jest to także pewnego rodzaju snobizm. Umówmy się, że jedzenie sałatki z karczochów zamiast parówek na śniadanie jest bardziej hipsterskie i luksusowe. No i lepiej wygląda na zdjęciach na tym nieszczęsnym, przywołanym już Instagramie!

PRZEtrenowanie

Regularny wysiłek fizyczny jest wpisany w ludzką naturę. Dawniej nie było ani komputerów, ani samochodów, ani pracy w biurze po 8 godzin dziennie. Zdobywanie pożywienia czy przemieszczanie się z miejsca na miejsce wiązało się z ruchem. Do momentu, gdy człowiek zaczął się na masową skalę posługiwać zdobyczami techniki, dolegliwości wynikające z niedostatku aktywności, jak choćby otyłość i związane z nią choroby, były zjawiskiem marginalnym.

Nie jest dla nikogo wielkim odkryciem, że aktywność pomaga utrzymać zdrowe ciało i szczupłą sylwetkę. Wejście w rutynę ćwiczeń i zdrowego odżywiania pomaga wyrobić pozytywne nawyki i kształtuje konsekwentność. Ale wszystko w granicach rozsądku! Nawracające kontuzje, chroniczne zmęczenie i niechęć do wszelkiej aktywności to znak, że miarka się przebrała. Zamiast zdrowego, tryskającego energią ciała, organizm zamienia się w zdezelowany wrak.

Fitterroryzm i problemy psychiczne

Problemy w sferze fizycznej okazują się nieznaczącą i łatwą do przezwyciężenia błahostką, kiedy uświadamiamy sobie, jakie szkody wyrządza skrajne dążenie do bycia fit naszej głowie. Samopoczuciu (które przecież miało się poprawiać!), samoocenie. Wyrzuty sumienia, niepokój, obsesyjne myśli… to tylko kilka z długiej listy odczuć, które wywołuje w Tobie zaniedbany trening albo zjedzony w Tłusty Czwartek pączek? Tak wcale nie powinno być. To tylko efekty presji, którą narzuca świat, a której Ty mniej lub bardziej świadomie się poddajesz. Nie, nie umrzesz od tego, że zjesz coś, co nie jest superorganiczniezdrowe, i świat się nie zawali, jeśli nie pójdziesz dziś na trening. To nie znaczy, że jesteś beznadziejny. Nawet jeśli Ci się zwyczajnie nie chciało.

To zabrzmi okrutnie, ale prawdziwie: pół biedy, jeśli sam siebie w ten sposób katujesz… Robisz to w sumie na własną odpowiedzialność. Ale przymuszanie innych – dzieci, współmałżonka, przyjaciół – do przestrzegania tych samych restrykcyjnych zasad wbrew ich woli, to już gruba przesada. Przestań, jeśli nie chcesz za chwilę fundować całej rodzinie abonamentu w poradni psychoterapeutycznej.

A gdzie przyjemność z życia?!

Nie chodzi o to, żeby nie podejmować wysiłku – leżąc na kanapie nie da się nic osiągnąć, to chyba jasne. Chodzi o podejście.

Ilekroć jesz coś, co strasznie Ci nie smakuje, tylko dlatego, że jest to zdrowe, wmawiasz sobie, że jesteś lepszą, pełną poświęceń wersją siebie. Ale jeśli jesz WYŁĄCZNIE niesmaczne rzeczy, odbierasz sobie całą przyjemność z tej sfery życia. W Twojej podświadomości zaczyna się budować opozycja przeciw takim formom autoprzemocy.

Zamiast mnóstwa energii i radości z osiąganych celów – wielki dół. A przecież z takimi pięknymi ideałami zaczynałeś swój pierwszy program treningowy, pierwszą dietę!

Pamiętasz ze szkoły lekcje o filozofii antycznej? Epikurejczycy mieli rację: trzeba żyć tak, żeby z każdej chwili czerpać przyjemność. Udowodniono, że kiedy kocha się to, co się robi, motywacja znacznie rośnie. Traktowanie zdrowego stylu życia jak przykrego obowiązku nie pozostawia Ci żadnych szans. To prosta droga do nerwicy czy nawet paranoi.

bądź fit – zdrowe odżywianie

Klucz do zdrowia

Masz dość, gdy wszędzie widzisz motywacyjne filmiki i hasełka? Wkurza Cię, że wszyscy zewsząd zachęcają do zapisania się na siłownię, basen i biegania 7 razy w tygodniu, a do tego jeszcze kupowania jedzenia wyłącznie na stoiskach z wielkim zielonym napisem BIO? To świetny znak – odzywa się wtedy Twój zdrowy rozsądek. Właśnie on podpowiada, że zdrowy styl życia, zbilansowana dieta i aktywność fizyczna nie muszą oznaczać superrestrykcyjnego sposobu odżywiania i katowania się na siłowni. Ale współczesny człowiek dąży do bycia intensywnie czarnym albo białym najczystszą bielą. Jest gorący albo zimny. Fit albo z potężną nadwagą. Wiemy już, do czego prowadzą te skrajności.

Nie, PRZESTRZEGANIE ZDROWEGO TRYBU ŻYCIA nie jest tym samym, co życie zdrowo. To pierwsze może być naprawdę szkodliwe, jeśli zajdzie się zbyt daleko w rygorze. To drugie jest z definicji dobrem samym w sobie.

W takim razie, czego nie może zabraknąć w zdrowym stylu życia?

  • Regularnej, umiarkowanej aktywności fizycznej. Dostosowanej do Twoich potrzeb i możliwości. Takiej, przez którą nie zaniedbasz życia rodzinnego czy zawodowego. Takiej, która będzie dla Ciebie odpoczynkiem.
  • Zdrowego, czyli zbilansowanego odżywiania. Takiego, które nie podpada pod kategorię terroryzmu żywieniowego. Nie takiego, przez które przyjaciółki albo mąż już nie będą chcieli wychodzić z Tobą na lunch.
  • Równowagi pomiędzy pracą i obowiązkami a pasjami i relaksem. Między czasem z ludźmi i dla samego siebie. Równowagi, która zakłada nauczenie się odpoczywać – zarówno pasywnie, najlepiej poprzez odpowiednią ilość snu, jak i aktywnie. W życiu zdrowo ma znaczenie nie tylko to, czym karmisz swój organizm, ale także umysł i serce. Stres, niedosypianie, zafiksowanie na obowiązkach są pożywką dla chorób dotykających zarówno sferę fizyczną, jak i psychiczną.

Starajmy się o styl, a nie tryb – nie chodzi wyłącznie o to, by swoje życie zaprogramować na efektywność (choć jest to ostatnimi czasy bardzo modne), ale by wprowadzać istotne zmiany we własnym myśleniu. Tylko w ten sposób da się żyć naprawdę zdrowo i szczęśliwie!

Chcesz wiedzieć, jak ćwiczyć zdrowo i z sensem? Poczytaj inne wpisy na naszym blogu. Strój i akcesoria do ulubionej aktywności znajdziesz w sklepie fitanu.com.

Źródło zdjęć: shutterstock.com