Freeride dla żółtodziobów, czyli jak zostawiłem wszystko i wyjechałem poza trasę

Niewyratrakowane trasy? Muldy? Tłumy narciarzy na stokach? To wystarczający zestaw powodów, żeby zniechęcić się do narciarstwa. No chyba, że odnajdziesz się poza trasą… Nie ma się czego bać!

A gdyby tak… wrócić do początku?

Krajobraz polskich stoków w szczycie sezonu: kiełbasa z grilla, góralskie disco polo, tłumy do kas, tłumy do wyciągów, tłumy na trasach… Jak żyć? Czy te ratrakowane, ogrodzone, sztucznie naśnieżane stacje z muzyką na stokach mają jeszcze cokolwiek wspólnego z górami?

Na początku był chaos. Narty kredki nieopakowane w technologie i nowatorskie rozwiązania, które pozwalają dzisiaj byle ceprowi zjechać trasą, nieratrakowany śnieg… Zjazdy dostarczały trudności, wymagały krzepy i sprawności fizycznej. Eliminowały wielu na starcie.

Ewolucja związana z rozwojem turystyki i przemysłem sportów zimowych zaprowadziła nas do długich kolejek. A co gdyby wrócić do korzeni, do lasów i nietkniętych zboczy?

Nowa przygoda!

Kiedy to nie było jeszcze modne, moi snowboardowi przyjaciele wjechali do lasu i już tam zostali. O Pilsku nie mówiło się jeszcze Pilskaido (od Hokkaido, japońskiej mekki, gdzie jeździ się w najgłębszym śniegu na planecie), a sprzęt był trudno dostępny.

Na twardych carvingach, na dodatek co rusz wypinających się, nie miałem szans ich dogonić. Na nartach stałem już wprawdzie kilkanaście lat, jednak na stokach ciągle mi czegoś brakowało. Aż doszedłem do konstatacji, że się nudzę. Wyjazd poza trasę otworzył przede mną drzwi (Narnia!), zza których już nie ma powrotu. Ahoj przygodo!

Nowe narty

Jeżeli jesteś narciarzem, z pewnością potrzebujesz nowych nart. Pora odstawić krótkie i twarde slalomówki do kąta, pora na coś odważniejszego. Po pierwsze, Twoje nowe narty powinny być dłuższe: mierzyć tyle co Ty, do ok. +5 cm. Pewnie wydaje Ci się, że nie opanujesz tak długich desek. Jesteś w błędzie! Dłuższe narty to większa stabilność.

Dobrze, żeby miały rockera, czyli dodatkowo podniesioną przednią (a czasem również tylną) część. Zadarte w górę dzioby sprawią, że będziesz pływał w głębokim śniegu zamiast się w nim topić! To rewolucja konstrukcyjna na miarę carvingowego taliowania. Dzisiaj nawet w sprzęcie na trasy korzysta się z tego rozwiązania. Co istotne, podniesiona narta sprawia, że krawędź efektywna (ta przylegająca do śniegu) jest krótsza, co ułatwia skręty.

Przejdźmy do szerokości narty pod butem. Nie ma tutaj idealnego rozwiązania! O ile sprzęt dedykowany jeździe po trasie ma w tym miejscu ok. 60-70 mm, o tyle Ty będziesz potrzebował ok. 80 mm wzwyż. Im szersze deski, tym większy ich ciężar i – w teorii – utrudnione manewrowanie, ale też lepsze zachowanie w głębokim puchu. Jest to więc kwestia znalezienia kompromisu, którego… nie da się osiągnąć.

Najlepiej zacząć od desek z grupy all mountain, które powinny pozwolić Ci pobawić się przy trasie (w mniej kopnym śniegu) i ze swobodą ciąć na krawędziach na stoku. Osobiście preferuję w tym względzie narty o szerokości ok. 100 mm pod butem, ale już 90 jeżdżą naprawdę dobrze i są całkiem uniwersalne.

Nowe znajomości

Wujek Zbyszek może nie nadążyć za Tobą i Twoją pasją. Dlatego to pora na nowe znajomości – poza trasą musisz jechać z kimś, kto wezwie pomoc albo – jak będzie trzeba – poratuje czekoladą. Nie zniechęcaj się, ludzie spotykani w górach poza szlakami zazwyczaj służą pomocą, są przyjaźni i otwarci na nowe wyzwania.

Z jazdą poza trasą jest trochę jak z grą RPG. Secret spoty, rzeki, bacówki, bunkry (tak, są pod Chopokiem na Słowacji!). Nigdy nie wiesz, na co trafisz, każda linia jest inna, a poczucie dzikości, obcowanie z przyrodą, przebijającymi w lesie promieniami słońca czy wszechogarniającą ciszą to przeżycie wręcz duchowe.

Dlatego przeżywając te emocje z kimś, być może zyskasz przyjaciela, który pomoże Ci w opresji także na nizinach. Sam na freeridzie spotkałem ludzi, z którymi dzisiaj się przyjaźnię. Wspólne doświadczenia i wspólne mierzenie się z trudnościami to fundament pod najtrwalsze relacje.

Nowe miejsca

Freeride pozwoli Ci poznać ulubione resorty na nowo. Na początek powinieneś spróbować swoich sił w niższych górach: wytarabanić się wiele razy na śniegu, zmierzyć z rzekami, kłodami stojącymi na drodze itd. Sprawdzić, czy w ogóle masz z tego radochę. Jazda w tego typu terenie określana jest jako backcountry i zazwyczaj zaczyna się w okolicach górnej granicy lasu. Dobre będą wspomniane już Pilsko w Korbielowie, Skrzyczne w Szczyrku czy Stożek w Wiśle. Beskidy są naprawdę ciekawe.

Moja przygoda z freeridem typu big mountain rozpoczęła się od upadku przyjaciela ze znacznej wysokości. Wszystko zrobiliśmy źle. Historia wywołuje ciarki na plecach, ale nie jesteśmy z niej dumni. Warto skorzystać z pomocy przewodnika i zawsze mieć ze sobą sprzęt lawinowy.


Na wspomnianym Chopoku warto skorzystać z Freeride Center. Na miejscu wykupisz stosowne ubezpieczenie, wypożyczysz sprzęt i pobierzesz przewodnik z rozrysowanymi opcjami. Przede wszystkim Chopok to mnogość możliwości i linii do pociągnięcia z okolicznych szczytów, a na południu pola śnieżne i lasy.

Nowe możliwości

Po wyjechaniu poza trasę zmieni się sposób, w jaki patrzysz na góry.

Źródło zdjęć: Dominik Łaciak