Moda w służbie środowisku

Ekosystem. Ekologia. Ekorewolucja. Ekoterroryzm. O wszystkim, co „eko” zrobiło się w ostatnim czasie głośno. I choć sama nauka o środowisku jest zupełnie neutralną gałęzią ludzkiej aktywności umysłowej, to nie zawsze słyszymy o niej w przychylnym kontekście. Dyskurs podzielił społeczeństwo – na tych, którzy już nie wierzą, że coś da się w ogóle zmienić, oraz tych, którzy całe swoje życie poświęcają sprawie. Są i tacy, którzy zwyczajnie negują istnienie problemu i pełnymi garściami korzystają ze zdobyczy techniki, bez refleksji o ich wpływie na naturę. Tymczasem problem jest realny. W dużym stopniu odpowiedzialność za jego konsekwencje ponosi przemysł tekstylny. Jak moda radzi sobie z grożącym światu kryzysem ekologicznym? Opowiadamy o niezwykłej zmianie w myśleniu koncernów odzieżowych, jaką obserwujemy na przestrzeni ostatnich lat.

Czego się dowiesz z tego wpisu?

  • Kto zanieczyszcza środowisko?
  • Co to jest moda zrównoważona?
  • Jak przemysł odzieżowy radzi sobie z zanieczyszczeniem środowiska?
  • Jakie znane firmy zdecydowały się chronić środowisko naturalne?
  • Dlaczego powinieneś przejść z fast fashion na slow fashion?

W skrócie

W odpowiedzi na wszechobecny konsumpcjonizm, obecny także – a może zwłaszcza – w modzie, powstało pojęcie mody zrównoważonej. Liczne firmy odzieżowe zdecydowały się na zmianę swojej polityki tak, aby ich działania były przyjazne dla środowiska i etyczne. Dziś adidas, Puma czy Salomon stawiają przede wszystkim na zmniejszenie zużycia surowców naturalnych oraz pozyskiwanie ich z pewnych źródeł, transparentność procesu produkcyjnego i łańcucha dostaw, a także poszanowanie pracownika i jego pracy. Istotną sprawą stało się także znalezienie rozwiązania problemu rosnącej ilości odpadów tekstylnych. Tak oto nieśmiało do przemysłu odzieżowego wkracza pojęcie recyklingu.

U progu kryzysu ekologicznego

Za cenę pięknych ubrań, które pomagają wyrazić siebie, poprawiają nastrój, łączą i dzielą społeczeństwo – świat zaprzedaje swoją duszę. Dobra naturalne są na wyczerpaniu, zanieczyszczenie wód, powietrza i gleby osiągnęło rekordowy poziom, a średnia temperatur w ciągu ostatnich 100 lat wzrosła tak bardzo, że w Polsce już niemal zapomnieliśmy o wiedzy, którą dawniej mógł się pochwalić każdy przedszkolak: w naszej strefie geograficznej standardem są 4 wyraźnie różniące się pory roku. Coraz częściej świat nękają susze, trzęsienia ziemi, tsunami, tornada i… nieuleczalne choroby. Zaczęliśmy żyć wygodniej, staliśmy się piękniejsi, później się starzejemy, a nasze życie wydaje się cukierkowe, ale jednocześnie ze wzrostem komfortu życia spadła dramatycznie jego jakość. Nie ma sensu się oszukiwać: nasza ukochana, wspaniała i dająca tyle satysfakcji moda dołożyła cegiełkę – i to niemałą – do tego stanu rzeczy. Dziś, gdy zdaliśmy sobie sprawę z coraz mniejszej ilości nieodnawialnych zasobów naturalnych, wielkie koncerny odzieżowe stanęły przed pytaniem: czy jesteśmy w stanie zatrzymać ten proces?

Moda śmieci

Przemysł tekstylny nie tylko zużywa horrendalne ilości surowców – w tym wody – i (jak każdy przemysł) w pewnym stopniu zanieczyszcza środowisko na etapie produkcji, a następnie dostaw. Niestety, obecnie chyba największym problemem oraz powodem, dla którego branża odzieżowa jest uznawana za jedną z najsilniej szkodzących naturze, są odpady. Na świecie produkuje się około 60 mln ton ubrań rocznie, a zapotrzebowanie ciągle rośnie. Brak skutecznych metody recyklingu (poddawany mu jest tylko 1% wyprodukowanej odzieży) sprawia, że na wysypiskach lądują rzeczy znoszone i nieprzetwarzane ponownie, lecz po prostu wyrzucane… a jeszcze częściej wcale nieużyte. Nietrafione, niesprzedane kolekcje prestiżowych domów mody stały się zmorą i wielkim problemem dzisiejszego świata. Z obawy o swój wizerunek wielu przedsiębiorców woli spalić niż wyprzedać swoje produkty. W ten sposób ślad po niepowodzeniu zniknie. W każdym razie z oczu klientów, bo niestety nie ze środowiska.

moda śmieci

Co napędza fast fashion?

Mniej więcej od rozpoczęcia przemysłowej produkcji tekstyliów moda stopniowo przestała być odpowiedzią na potrzeby, sama stając się potrzebą. Pragnienie posiadania w połączeniu z realnymi możliwościami spełnienia tego pragnienia zaowocowało wreszcie tym, co określa się dziś mianem fast fashion.

Obecnie zmiany kolekcji na sklepowych półkach, szczególnie w sieciówkach, nie następują już nawet sezonowo. Firmy, śledząc dane, odpowiadają na trendy – i robią to natychmiast. Jeśli znana modelka/influencerka/aktorka/celebrytka na swoim koncie w mediach społecznościowych pokazała coś, co wzbudziło zachwyt fanek, to znak, że trzeba wypuścić na rynek więcej podobnych produktów. Tak właśnie powstaje moda i tak napędza się odzieżową machinę.

Więcej za mniej, czyli pułapka fast fashion

Konsekwencją polityki fast fashion jest produkowanie śmieciowej odzieży przy użyciu łatwo dostępnych, kiepskiej jakości materiałów. I nie chodzi tu tylko o poliester czy inne syntetyczne włókna. Rynek wprost zalewa odzież szyta z materiałów nieprzyjaznych ani dla człowieka, ani dla środowiska. I napis „100% cotton” niestety jeszcze nie dowodzi, że wszystko jest w porządku. Naturalne włókna, jeśli nie pochodzą ze sprawdzonych, rzetelnych upraw, mogą być równie szkodliwe, co sztuczne… Dla przykładu: do wyprodukowania jednego T-shirtu z bawełny konwencjonalnej potrzeba 2,5 tys. litrów wody. Żeby powstała jedna para jeansów – aż 8 tys. Przy okazji, rzecz jasna, do gleby spływa rzeka chemikaliów. To daje do myślenia, prawda? W dodatku sama bawełna jest modyfikowana genetycznie i faszerowana taką ilością pestycydów, że nie ma mowy, aby prędzej czy później nie zaczęło się to odbijać na naszym zdrowiu. Znacznie lepsza jest bawełna organiczna, przy której uprawie używa się deszczówki, a zbiory przeprowadzane są ręcznie. Tylko że jej pozyskanie wymaga od producentów większych nakładów sił…

moda zrównoważona

Czy rzeczywiście muszę to mieć?

Odpowiedzią na fast fashion jest minimalizm. Musi on być jednak podszyty faktyczną świadomością, a nie wyłącznie aktualnością tego trendu. Bo przecież nasze zaufanie budzą na przykład kolekcje kapsułowe – na pierwszy rzut oka minimalistyczne, niezajmujące za dużo miejsca w szafie. Wykorzystują mniej materiału, czyli pewnie są lepsze dla środowiska. Do tego nie trzeba wydawać na nie majątku, a można mieć kilkanaście różnych outfitów na liczne okazje. Tylko że takich kolekcji niektóre firmy produkują nawet 40 rocznie, a więc wypuszczają prawie 1 nową tygodniowo. A każdą z nich musisz mieć, bo przecież tak powiedziała Twoja ulubiona guru…

Nakręcanie konsumpcjonizmu przez wielkie koncerny odzieżowe i domy mody to walka o przetrwanie. I trudno liczyć na to, że sytuacja, na którą ramię w ramię pracowaliśmy (my wszyscy – ludzie) przez ostatnie kilkadziesiąt lat, szybko się zmieni.

Masz wybór

Slow fashion to tak naprawdę decyzja każdego z nas. Sami jesteśmy odpowiedzialni za to, co, gdzie i jak często kupujemy. Każdorazowe przemyślane, świadome zakupy i wybór produktów ze sprawdzonych źródeł i przyjaznych środowisku materiałów to maleńki krok dla Ciebie, ale być może wielki dla ludzkości.

Oczywiście, w pojedynkę nie zdziałamy nic przeciw odzieżowym gigantom. Jednak czasy, gdy to domy mody dyktowały trendy, a człowiek pokornie za nimi podążał, minęły. Dziś to świat kreuje modę, a marki śledzą ją i dostosowują swoją ofertę. Gdy więc zapanuje powszechna moda na świadome i powściągliwe zakupy – marki będą musiały się jej podporządkować. Pod groźbą utraty klienta.

Moda na równowagę

Dzięki temu w trosce o środowisko nie musisz dziś dokonywać rewolucji w swoim osobistym stylu życia i zostawać „ekoświrem”. Do niedawna moda ekologiczna kojarzyła się z noszącymi zwiewne, kolorowe ciuchy wyznawcami koła samsary. Oferta daleka była od sprostania oczekiwaniom osób preferujących klasykę. Ekologiczne mogło być tylko to, co wyprodukowane z certyfikowanych materiałów, dostępne wąskiej grupie konsumentów i… horrendalnie drogie. Na szczęście ukuto pojęcie mody zrównoważonej – i okazało się ono być wprost idealne dla dużych koncernów, które idąc za – nomen omen – modą, a także odpowiadając na potrzeby klienta, zmuszone były zmienić swoją politykę.

moda w służbie środowisku

Większa świadomość – lepsza jakość

Slow fashion i moda zrównoważona to pojęcia wzajemnie się uzupełniające. W obu na pierwszym miejscu stawia się świadomość i uczciwość na każdym etapie konsumpcji – od pomysłu, przez proces powstawania, aż do momentu, gdy produkt trafi tam, gdzie jego miejsce, czyli na ciało człowieka.

Zmiana mechanizmów

Między jakimi czynnikami zachowuje balans moda zrównoważona? Producenci odzieży są zawieszeni między dwoma bezlitosnymi żywiołami: oczekiwaniami rynku i płynącą z ciągłego odpowiadania na nie nadzieją zysku. W tym zamieszaniu moralność łatwo sprowadzić do kwestii drugoplanowej. Na szczęście coraz większy nacisk kładzie się na takie elementy działalności wielkich i małych koncernów, jak zadowolenie pracowników i godziwe warunki ich pracy, transparentny łańcuch dostaw oraz wpływ na środowisko: zarówno jeśli chodzi o materiały pozyskiwane do wytwarzania odzieży, jak i radzenie sobie z odpadem poprodukcyjnym.

Kto na tym zyskuje?

Dużą zaletą produktów, stworzonych w nurcie slow fashion, jest ich wysoka jakość. Uwaga przyłożona do procesu produkcyjnego na każdym jego etapie procentuje. Więc choć – trzeba przyznać to uczciwie – odzież marek kładących nacisk na zrównoważony rozwój jest przeważnie 15–20% droższa od tradycyjnej, warto w nią inwestować. W ten sposób robi się jednocześnie przysługę światu i sobie.

Ekorewolucja w wielkiej modzie

Marki outdoorowe

Jedną z wielkich marek, która jako pierwsza postawiła wszystko na zrównoważony rozwój i poszanowanie środowiska naturalnego był Salomon. Nic dziwnego – to marka, która powstała z miłości do sportu i do przyrody. Głęboki respekt wobec niej wymusił na tuzach firmy poważne potraktowanie tematu. Dziś Salomon jest nie tylko outdoorowym gigantem, ale również koncernem, który prowadzi wyjątkowo spójne i szeroko zakrojone działania na rzecz odpowiedzialności konsumenckiej. Do 2025 roku każdy produkt marki ma zawierać informację o wpływie na środowisko, a odpady tekstylne, kierowane do ponownego wykorzystania, mają wynosić aż 70%.

Inny gigant outdoorowy, The North Face, stawia przede wszystkim na materiały pochodzące z recyklingu. Poliestrowe tkaniny TNF powstają ze zużytych butelek plastikowych. Ponownie wykorzystując zużyte materiały, marka przyczynia się do zmniejszenia eksploatacji paliw kopalnianych oraz zgubnego wpływu na wody i atmosferę – podczas przetwarzania poliestru zmniejsza się bowiem jego szkodliwość dla środowiska. Dla odzieży puchowej The North Face został utworzony certyfikat RDS, wyznaczający globalny standard odpowiedzialnego pozyskiwania puchu gęsiego. Marka aktywnie działa także w Europejskim Stowarzyszeniu na Rzecz Ochrony Przyrody, wspierając je między innymi środkami z funduszu The Explore Fund i Explore Your Parks.

Marki sportowe i lifestyle’owe

O zrównoważony rozwój, z poszanowaniem środowiska naturalnego, pracowników i klientów, stara się dbać także adidas, wśród swoich priorytetów na najbliższe lata wymieniający redukcję zużycia wody (o 20% do 2020) i dwutlenku węgla. Dzięki wprowadzeniu innowacyjnych materiałów ma ulec zmniejszeniu odpad tekstylny, a także negatywny wpływ na środowisko, wywierany na etapie produkcji.

Wśród ekologicznych pomysłów adidasa znalazła się też linia butów do biegania X Parley. Do ich produkcji wykorzystano wykorzystano materiał z upcyklingu – co ciekawe, nie tylko z butelek PET, ale także z sieci rybackich, które zostały porzucone bądź skonfiskowane kłusownikom. Podobne działania w ramach akcji O’Neill Blue podjęła specjalizująca się w sprzęcie i odzieży do sportów wodnych marka O’Neill.

Na inny rewolucyjny pomysł wpadli eksperci PumyNike. Do farbowania swoich tkanin zaczęli używać metody niewymagającej wody. Mają nadzieję nie tylko na ograniczenie zużycia tego podstawowego, niezbędnego do życia surowca, ale tym samym również na zmniejszenie zanieczyszczenia wody chemikaliami, z czym dotąd wiązał się proces barwienia.

ekologiczna moda

Zresztą obecnie niemal każda z wielkich marek odzieżowych zakłada pozytywne zmiany na przestrzeni najbliższych kilku lat. Powtarzanym jak mantra standardem jest zmniejszenie zużycia wody i ograniczenie emisji CO2.

Nie tylko produkcja

To już nie tylko kwestia marketingu. Świat mody zdał sobie sprawę z tego, że zalewają nas fale tekstylnych śmieci – i że zagrożenie kryzysem ekologicznym jest w pełni realne. Nie tylko przemysłowa, ale i artystyczna sfera modowego świata szuka odpowiednich kanałów, by zaangażować się w dzieło ochrony przyrody. Projektanci, fotografowie i modele podejmują szereg projektów i kampanii. Wśród nich do głośnych – i jednych z pierwszych – należało wirtualne wyzwanie #ClimateCatwalk z roku 2015. Jego pomysłodawcami byli Amber and Giovanni Testino. Znani maszerowali przed kamerą i w mediach społecznościowych wrzucali filmiki z odpowiednim hasztagiem. W akcję najgoręcej zaangażowały się Natalia Vodanowa i Anja Rubik. Czy takie inicjatywy przynoszą oczekiwany skutek? Trudno powiedzieć, ale z pewnością lepiej spróbować tak, jak się potrafi, niż siedzieć z założonymi rękami.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez MARIO TESTINO (@mariotestino)

Greenwashing

Oczywiście cała masa „ekoproduktów” i reklam nawiązujących do „zielonych” haseł to ściema – modna fasada, za którą ukryli się nieuczciwi przedsiębiorcy, pragnący ugrać coś dla siebie na kryzysie ekologicznym, w obliczu którego stanęła cała planeta. Tymczasem nie wystarczy zmienić koloru swojego logo na zielony i udawać, że wszystko w porządku. Naprawa tego, co niszczyliśmy przez lata, to długi i pełen wyrzeczeń proces. I nikt nie mówi, że od razu się powiedzie. Ale ważny jest każdy, choćby najmniejszy krok – i ten realnie wpływający na poziom zanieczyszczenia, i ten uświadamiający. Tylko w ten sposób możemy liczyć, że za 50 lat w ogóle będzie potrzebne takie słowo, jak „ekologia”…

Twój styl zależy od Ciebie. W końcu to Ty decydujesz, co nosisz. Decyduj mądrze. Wybieraj świadomie z Fitanu.com.

Źródło zdjęć: shutterstock.com