Spokojnie! To tylko wakacje…

Co roku, gdy nastaje czerwiec, spotyka nas to samo: panika, że nie zdążymy przygotować się do lata. Pod puchową kurtką zbędne kilogramy da się ukryć, pod bikini już niestety nie. Nie zamaskuje ich też letnia sukienka. Nie potrafi zdziałać cudów…

Ileż to razy słyszałam narzekania: „Za chwilę jadę na wakacje, a pod ulubioną bluzką czy letnim kombinezonem widać moje znienawidzone fałdki tłuszczu. Jak ja, biedna, pokażę się na plaży! W życiu się nie rozbiorę!”.

Wszystkie znamy internetowe wskazówki, jak przygotować się do lata, by odsłaniając co nieco wyglądać apetycznie. Oczywistości typu: najpierw użyj peelingu, a potem nawilżaj całe ciało zostawmy na boku. Przypomniałam sobie bowiem, że jakiś czas temu przeczytałam kilka rad, które można stosować przez cały rok. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że na mnie zadziałały! Postanowiłam podzielić się nimi z przyjaciółkami.

Po pierwsze: Nie lubisz biegać, nie masz kondycji albo czasu, by brać udział w maratonach czy ćwiczyć regularnie? Nic prostszego! Zacznij… sprzątać. I to przez cały rok. Gruntowne porządki, pomagają bowiem zachować dobrą sylwetkę. Badacze doszli do wniosku, że wystarczy 16 godzin intensywnych prac domowych, aby spalić aż 3655 kalorii! Brzmi nieźle, prawda? Zleceniodawcy badania, o którym czytałam, na podstawie jego wyników obliczyli także, że podczas czterogodzinnego porządkowania rzeczy w szafach i na półkach oraz dokładnego czyszczenia szaf możemy spalić nawet 952 kalorie. Kolejną czynnością, która może pomóc nam pozbyć się niechcianych kilogramów jest mycie okien. Trzy godziny szorowania framug i pucowania szyb to ponad 600 kalorii na minusie. Wycieranie kurzy przez godzinę to natomiast 172 kalorie mniej. Może więc warto zamiast drogich diet po prostu zadbać o porządek w domu? Ciekawi mnie, która z moich przyjaciółek potraktuje tę radę poważnie? Z pewnością się tym pochwali, gdy zacznie jej ubywać niechcianych kilogramów.

Anna Dereszowska

Po drugie: Jeżeli jesteś osobą praworęczną, posiłki jedz ręką… lewą. Możecie zapytać po co? Odpowiedź jest banalnie prosta. Szybkie jedzenie przy użyciu ręki, którą robimy to od lat powoduje, że zjadamy więcej niż potrzebujemy. Gdy zaktywizujemy drugą rękę, nie tak wprawną w posługiwaniu się widelcem, to zwolnimy tempo posiłków i zaczniemy się nimi delektować. A wtedy do naszego mózgu prędzej dotrze informacja, że jesteśmy najedzeni. Korzyść jest oczywista – część posiłku nie trafi do naszego żołądka, tylko zostanie na talerzu.

Czy te dwie rady wystarczą, by nie wpaść w panikę, widząc swoje odbicie w lustrze? Pewnie nie. Ale w połączeniu ze zdrowymi posiłkami, piciem dostatecznej ilości wody, która pobudza przemianę materii oraz jedzeniem świeżych warzyw i niezbyt obciążającą czasowo ilością ruchu, możemy osiągnąć sukces. Jedno jest pewne: Warto spróbować. W najgorszym razie będziemy miały dokładnie posprzątany dom. To za rok. A tymczasem proponuję wyszczuplający jednoczęściowy kostium kąpielowy oraz pareo. Powodzenia!