T-shirt – ikona popkultury, podstawa mody ulicznej i przemysłu odzieżowego

Element stroju sportowego, nieodłączny basic w stylizacjach casualowych, streetwearowa przestrzeń dla wyrażania własnych poglądów i wiele, wiele innych – rolę T-shirtu we współczesnym życiu ogranicza właściwie tylko wyobraźnia. A jak to wyglądało dawniej? Poznaj fascynującą historię niepozornej koszulki!

Czego dowiesz się z tego wpisu?

  • Co myślano o T-shircie 100 lat temu?
  • Jak II wojna światowa przyczyniła się do popularyzacji T-shirtu?
  • Z kim kojarzył się T-shirt kinomanom w latach 50.?
  • Kiedy pojawił się statement T-shirt?

W skrócie

Trzeba przyznać, że kto jak kto, ale Amerykanie doskonale sobie radzą z kreowaniem legendy! To właśnie przy ich udziale prosty, debiutujący w charakterze bielizny T-shirt stał się na przestrzeni ostatnich stu lat ikoną młodzieżowego stylu, przejmując prym w naszych garderobach. Jego popularyzację zawdzięczamy przede wszystkim amerykańskiej armii oraz filmowemu Hollywood.

T-shirt

Skrzętnie skrywane początki

Choć dziś uznajemy T-shirt za jeden z najoczywistszych elementów garderoby, musimy powiedzieć sobie jasno, że jeszcze sto lat temu był on… bielizną. Nasi pradziadkowie nie wyobrażaliby sobie, że w podkoszulku można wyjść na ulicę. Trzeba jednak dodać, że nie wyglądały one tak, jak dziś. Miały raczej formę kostiumu: długie rękawy, a czasem nawet nogawki. Cienki materiał i przylegający fason mógł się naszym przodkom wydawać zbyt frywolny. Ponadto w dawnych czasach podkoszulków nie barwiono – były naturalnie białe. To również nie zachęcało do noszenia ich „na pokaz”.

Uznana wygoda

T-shirt po raz pierwszy ujrzał światło dzienne pod koniec XIX wieku, gdy pojawił się w ekwipunku amerykańskich marynarzy. Wyćwiczeni US Navy nie musieli się wstydzić swoich odzianych w białą tkaninę torsów, a i społeczeństwo nie gniewało się na swoich dzielnych chłopców z powodu swobodnego ubioru. Inne grupy społeczne również zaczęły widzieć w T-shircie większą użyteczność niż w roli bielizny.

Jednak emancypacja koszulki z krótkim rękawem następowała stopniowo i nie od razu doprowadziła ją do miejsca, które zajmuje dzisiaj. W tamtym okresie – w pierwszych dekadach XX wieku – traktowano ją przede wszystkim jako odzież treningową i wypoczynkową. Uznawano też za strój właściwy dla dzieci.

W obronie wolności

Do popularności i masowości, z jaką kojarzymy T-shirt dziś przyczyniła się (choć może z naszej perspektywy trudno w to uwierzyć) II wojna światowa. Ekspansja koszulek z krótkim rękawem przypadła bowiem na moment przystąpienia do konfliktu Stanów Zjednoczonych. Amerykanie, jak zwykle, postanowili podejść do problemu wyposażenia armii kompleksowo. W pierwszej kolejności dążono do zaspokojenia potrzeb wojska poprzez tworzenie ubrań niedrogich i łatwych w produkcji i utrzymaniu. Dzięki staraniom amerykańskich fabryk Hanes i Union Underwear stworzono model koszulki, który żołnierze mogli bez trudności spakować i zabrać ze sobą na front. To właśnie wówczas po raz pierwszy użyto nazwy T. Type Shirt. Czy ta nazwa nie brzmi znajomo?

T-shirt wyruszył więc ratować świat z dzielnymi amerykańskimi chłopcami. Jego legenda rosła – tak jak w topos obrastała opowieść o odwadze i poświęceniu amerykańskich żołnierzy. Młodzi Amerykanie byli żywą reklamą bawełnianej koszulki z krótkim rękawem, która doskonale opinała ich ciała, uwydatniając wzbudzającą podziw sylwetkę.

To, jak pozytywne odczucia budził w społeczeństwie strój, w którym żołnierze bronili ojczyzny, potwierdza dalszy sukces producentów T.Type Shirt. W 3 lata po zakończeniu wojny firmy, które dorobiły się na koszulkach dla US Army, wylansowały słynną po dziś dzień markę Fruit of the Loom.

Na srebrnym ekranie

Po wojnie inna potężna gałąź przemysłu sięgnęła po T-shirt, robiąc mu – chcąc nie chcąc – kolejną nieoczekiwaną reklamę. Gdy bawełniany opinający podkoszulek z krótkim rękawem pojawił się na wielkim ekranie na takich ciałach, jak Marlona Brando czy Jamesa Deana, świat oszalał. Wschodzące wówczas gwiazdy kina nie pozwalały przejść obojętnie obok kreowanych przez siebie postaci, a hollywoodzki marketing robił wszystko, aby świat nie zapomniał ich wizerunku. Tym sposobem T-shirt stał się jednym z nieodłącznych atrybutów umięśnionego Stanleya Kowalskiego z „Tramwaju zwanego pożądaniem” oraz Jima Starka w „Buntowniku bez powodu”. Zastępował maskującą mięśnie sztywną, formalną koszulę i całkowicie zmieniał spojrzenie na męską garderobę. Choć wszystko zakrywał, pokazywał więcej, niż kiedykolwiek wcześniej odważono się publicznie pokazać.

Wyraź siebie!

Choć soczyste manifesty i barwne slogany na odzieży kojarzą nam się przede wszystkim z latami 70. i 80., jako pole do wyrażania poglądów T-shirt został wykorzystany po raz pierwszy już w 1948 roku, gdy postanowiono wydrukować na nim słowa poparcia kandydatury Thomasa Dewey’a na prezydenta USA.

Ale to dopiero w latach 60. odkryto plastizol – substancję utrwalającą nadruki na tekstyliach. Zaczęto więc produkować na masową skalę T-shirty z trwałymi, niespieralnymi napisami. Pojawiały się na nich polityczne slogany, hasła reklamowe, a w dalszej kolejności wizerunki ulubionych zespołów. Wśród fanów rocka i punku, zwłaszcza na koncertach, wskazane było posiadanie choć jednej z logo „swojej” kapeli. O tym, kto i co umieszczał na koszulkach, pisaliśmy na blogu w tekście o inspirujących statement T-shirts.

T-shirt z nadrukiem

Na przestrzeni lat koszulka… rosła. Popularne stały się modele oversize’owe, workowate. Podkreślenie kształtów ciała przestało mieścić się w roli wojującego o wolność T-shirtu. Liberalizacja – nie tylko podejścia do tego elementu odzieży, ale do garderoby w ogóle – postępowała. Właściwy moment wykorzystały dziewczyny, które właśnie wtedy w T-shirty wskoczyły.

T-shirt w XXI wieku

Dziś T-shirt to basic większości naszych stylizacji. Przeszedł drogę od wstydliwej bielizny, przez symbol buntu i emancypacji aż po element garderoby, bez którego właściwie nie wyobrażamy sobie funkcjonowania. Jego uniwersalność pasuje do trybu życia współczesnego człowieka jak ulał: T-shirt pełni dla nas rolę zarówno części stroju sportowego, jak i bazy dla codziennego ubioru do pracy, na uczelnię, spotkanie ze znajomymi. Nadal, za sprawą wymownych nadruków, może za Ciebie mówić o poglądach i spojrzeniu na życie albo – poprzez oversize’owe logo – wyrażać sympatię i poparcie dla ulubionej marki.

Tym bardziej, że produkcja T-shirtów to dziś kwestia nie tylko mody. Cały świat patrzy firmom odzieżowym na ręce w związku z postępującym kryzysem ekologicznym i jego dalekosiężnymi konsekwencjami. Dlatego tak bardzo w cenie są koszulki produkowane w zgodzie ze zrównoważoną polityką, z bawełny pochodzącej ze sprawdzonych upraw i przy zachowaniu dbałości o ograniczenie zużycia surowców, w tym wody.

Jeśli szukasz T-shirtu dla siebie – z bawełny organicznej, casualowego, lifestyle’owego lub sportowego – koniecznie sprawdź ofertę dla niejdla niego na fitanu.com!

Źródło zdjęć: shutterstock.com, unsplash.com